Wróciłam do domu sporo po północy. Wszyscy już spali, jak na normalnych ludzi przystało. Poszłam do łazienki, żeby zmyć makijaż, wziąć prysznic i przebrać się w piżamę. To co tam zobaczyłam dobiło mnie kompletnie...
Na podłodze leżała moja najmłodsza siostrzyczka. Podeszłam do niej i sprawdziłam tętno. Było bardzo słabe, prawie niewyczuwalne. Spod jej pleców wypływała krew, dopiero teraz zauważyłam, że mała ma przebitą klatkę piersiową dużym gwoździem. Tętno zniknęło, a ja starałam przywrócić ją do życia. Walczyłam o najdrobniejszy oddech dobre kilka minut, ale nic nie pomagało. Umarła. Podniosłam się z podłogi, zdjęłam z szyi naszyjnik i przyłożyłam go do ciała małej.
- Odpoczywaj spokojnie Aniołku... - Dusza mojej siostry wyleciała w górę.
- Będę o Ciebie dbać, tam z góry.
- Dam sobie radę, ale dziękuję... Leć maleńka, czekają już.
- Pozdrów mamę. Papa!
- Papa! - To była nasza ostatnia rozmowa. Ja wróciłam do tego, co miałam robić. Zmyłam makijaż, umyłam się, przebrałam, zabrałam ze sobą torbę, poszłam do swojego pokoju i jak gdyby nigdy nic poszłam spać.
Rano obudził mnie krzyk mojej mamy. No nie, trzeba będzie udawać wystraszoną. Podniosłam się ze swojego ciepłego łóżka i pobiegłam do łazienki. Moja mama klęczała nad ciałem młodej i płakała.
- Czemu... Kochanie, czemu to sobie zrobiłaś... - Wszystkie moje siostry i bracia stali w korytarzu i patrzyła się, na tą całą scenę.
- Do pokojów! Już! - Krzyknęłam, aby na spokojnie porozmawiać.
- Dziękuję. - Usłyszałam szept mojej rodzicielki.
- Mamo. - Mówiłam niby zmartwionym głosem - Co... Co się stało Alicji?
- Nie... Nie... Nie żyje. Odebrała sobie życie.
- Cii... Podeszłam i objęłam mamę i siostrę. - Teraz jest w lepszym świecie. Bez przemocy, kłamstw...
- Przestań! Czemu ona się zabiła? Takie małe dziecko. Co ją nakłoniło? Nie mogła sobie zrobić tego sama...
- Co sugerujesz?
- Ty to zrobiłaś. - Zaniemówiłam. Ja? Dlaczego akurat ja? Kurcze. Naszyjnik. Leżał kilka centymetrów od ciała Alicji. Gdy chciałam po niego sięgnąć mama zrobiła to pierwsza.
- To nie ja!
- To co tu robi twój przeklęty naszyjnik?
- Nie wiem! Nie nosiłam go od dawna! Jaki bym miała powód aby zabić małą?
- Może byłaś zazdrosna?
- Nie byłam. Olewałaś tak samo mnie, jak i ją i resztę rodzeństwa!
- Chciałam, abyście mieli lepsze życie. Abyście mogli pozwolić sobie na coś lepszego, droższego.
- Nam nie były potrzebne pieniądze, ale kochający nas rodzice. Ojciec zginął w wypadku to mogłabyś ty się nami zająć.
- W którym ty też brałaś udział.
- Nie mam z tym nic wspólnego! Oddaj!
- Dość! - Cisnęła moim naszyjnikiem o podłogę, a kamień który był do niego przywieszony pękł.
Czułam, że opuszczam swoje ciało. Wszystko zaczęło znikać. Zmieniać w nicość. Już nigdy nie powrócę. To była moja jedyna i ostatnia szansa. Teraz musiałam powrócić tam, skąd przyszłam. W podziemia do piekieł...
-------------------------
Opowiadanie poboczne.
Jako-takie jest. Mi się niezbyt podoba. Będę pisać dalej pod jednym warunkiem. Co najmniej 3 komentarze. ;P
Song ♥
Bullet For My Valentine - Hearts Burst Into Fire ♠
Pozdrawiam. ;*
©FromYesterday
fajneeee świetnie piszesz ;)
OdpowiedzUsuń